Sposoby na klątwy i uroki

 

Starzy ezoterycy powiadają, że najlepszą ochroną i obroną przed wszelkimi negatywnymi działaniami, złymi życzeniami, klątwami, czarną magią itp. jest czyste serce i zawierzenie swoim opiekunom duchowym...

Kto z nas ma jednak, w tak zwariowanych czasach, krystalicznie czyste serce? Kto, kiedy go uderzą, nadstawia drugi policzek lub śle wiązkę promiennej miłości? Najczęściej, jeśli nie złorzeczymy, to zżera nas ból, złość, gorycz lub wściekłość. A te uczucia rozbijają nas jeszcze bardziej i tworzą dziury w otaczających nas ciałach subtelnych. Właśnie przez owe dziury dosięgają nas cudze złe myśli, złe życzenia i złe działania.
Aby wyrządzić drugiej osobie krzywdę, niekoniecznie trzeba rzucać na nią klątwę. Wystarczy, że będzie się jej w myślach bardzo źle życzyło: "a bodaj cię to, a bodaj tamto..." Wiązki złych myśli dotrą do adresata, który znienacka zacznie się psychicznie coraz gorzej czuć. Być może nawet zacznie szwankować na zdrowiu - najnowsze badania naukowe potwierdziły wpływ złego samopoczucia na stan zdrowia. Nie jest to więc wymysł chorej wyobraźni czy przejaw zabobonnego myślenia.

Myśl ludzka może zdziałać wiele, a już zwłaszcza myśl zwielokrotniona. Podobnie potężną moc sprawczą ma zbiorowa, pełna ufności modlitwa, a także wspólnie wysyłane zbiorowe życzenia kilku osób.

Tyle że - jak powtarzałam to wielokrotnie - zło uczynione drugiej osobie wcześniej czy później wraca do nadawcy niczym bumerang. Podobnie zresztą dobro... Takie jest prastare prawo przyczyny i skutku.
Jeżeli więc zapragniemy wysłać komuś złe życzenie czy źle o nim pomyśleć, zgaśmy takie myśli w zarodku, zastąpmy innymi, lepszymi, które uratują nas samych przed zniszczeniem naszego eterycznego płaszcza ochronnego, czyli aury.

Twoja tarcza ochronna
Aby nie dosięgały nas ataki z zewnątrz, trzeba dbać o wewnętrzną harmonię, o równowagę ciała, ducha i umysłu. Osiąga się to poprzez medytację, modlitwę, relaksację czy wzbudzanie w sobie przyjaznego nastawienia do bliźnich i otoczenia. Nawet największe wzburzenie mija, kiedy człowiek przypomni sobie jakąś miłą chwilę, sytuację, przyjemne miejsce czy przyjazną osobę. Dlatego w momentach wzburzenia czy gniewu trzeba przenieść się myślami nad wodę, do lasu czy w góry - tam, gdzie czuliśmy się bezpieczni i spokojni. Potem, po wyciszeniu się, trzeba spokojnie przeanalizować swoje reakcje, wrażenia i emocje.
Niekiedy Czytelnicy w swoich listach piszą, że ktoś się nimi bawi bądź że ktoś ich przeklął, gdyż w życiu im się nie wiedzie, mają pecha, nic im się nie układa... Czasem rzeczywiście mają rację.
Częściej jednak to my sami kodujemy w naszej podświadomości negatywne wzorce. Nie wierzymy w siebie, wydaje nam się, że nie zasługujemy na dobry los, udane dzieci, wspaniałego męża...

Nieustannie powtarzana z wiarą myśl ma moc kształtowania rzeczywistości. Wystarczy więc przepracować stare wzorce, zmienić stare przyzwyczajenia i przekonać swoją podświadomość, że zasługujemy na radość i szczęście, a życie na pewno się odmieni.

Wielu Czytelników, którzy w to uwierzyli, zmieniło swoje życie, zapomniało o pechu i nieszczęściach. Zdarza się jednak, że musimy przebywać wśród nieżyczliwych bądź wręcz wrogo nastawionych do nas ludzi. Co wówczas robić? Jak się chronić i bronić przed ich mentalnymi atakami?

Kokon słonecznego światła
Najlepiej rano, zaraz po wyjściu z łóżka i po porannej toalecie stanąć w otwartym oknie, twarzą do słońca, i "wdychając" jego różowozłote promienie, wyobrażać sobie, że wypełniają one całe nasze wnętrze, a potem przez czubek głowy wydostają się na zewnątrz niczym pióropusz i miękko spływają w dół, otaczając całą sylwetkę niby kokon larwę jedwabnika.
Wyobrażajmy sobie, że ten kokon jest z każdym naszym wdechem grubszy i otula nas szczelnie niczym poduszka powietrzna. Kodujemy w myślach informację, że przez tę warstwę ochronną nie przebije się żadna zła myśl, żadne złe życzenie czy jakikolwiek atak mentalny. Aby nie stracić kontaktu z naszą Nadświadomością, zostawiamy u góry "komin", przez który przedostają się wyłącznie wibracje miłości i radości - tam i z powrotem. Można także otoczyć się tzw. magicznym jajem, o którym wielokrotnie pisałam w Szkole Czarownic. Można też osłonić się mentalnie lustrami zwróconymi na zewnątrz, które będą odbijać wszystkie negatywne energie...

Ziołowe i kamienne remedia
Również zioła i minerały doskonale chronią, wyrównują i cerują naszą aurę. W tym celu trzeba je nosić bezpośrednio na ciele: zioła w woreczkach z jedwabiu lub bawełny, a kamienie jako wisiorki albo w bransoletkach czy pierścionkach.
Z ziół polecam werbenę, szałwię, liść laurowy, bylicę oraz siódmaczka leśnego (Trientalis europea). Dawni Słowianie wierzyli, że ma on magiczną moc odwracania uroków i klątw. Trzeba tylko znać osobę, która rzuciła przekleństwo, rzucić jej pod nogi siedem kawałków tej rośliny i trzy razy splunąć za siebie, a wszystko minie... Jeśli sprawca naszych nieszczęść nie żyje, należy to zrobić na jego grobie lub nad jego fotografią, a potem dać za niego na mszę.
Minerały noszone na ciele sprawiają, że aura - nawet podziurawiona - wypełnia się i zabliźnia, więc żadne zło nie ma do nas dostępu. Taką moc mają: turkus, turkmenit, czarny lub dymny kwarc, malachit, czerwony koral i wszelkie kamienie, z którymi jesteśmy emocjonalnie związani, i które nas przyciągają ku sobie, prosząc, by je nosić.
Przed złymi myślami i klątwami zabezpieczają również krzyże, szkaplerze, a także rozmaite amulety, z których najsilniejsze działanie ma pierścień atlantów. Może być on noszony również jako wisiorek, gdyż chroni nas promieniowanie wyrytych na nim figur geometrycznych.

Wiedźma